Chodziłam po pokoju w kółko, w tą i z powrotem, w tą i z powrotem.- Miley, uspokój się.! - krzyczała na mnie Demi.Taa, gdyby to było takie łatwe, pewnie bym tak zrobiła, ale bardzo mi przykro nie mogę.!- Jak mam być spokojna, skoro on się spóźnia już 15 minut.!- Oh, przesadzasz, może na mieście są korki, albo coś mu wypadło.- Ta, pew... - ktoś zapukał do drzwi.- O to pewnie on, stanęłam jak wryta.- Jak nie otworzysz to się nie przekonasz..! - dodała Demi.-
No tak, idiotka ze mnie, za miast mu otworzyć to stoję jak ten kretyn. -
stuknęłam się w czoło i otworzyłam drzwi . Faktycznie, to był Liam. - Cześć, dobrze, że już jesteś. - położyłam nacisk na słowo "już" , przecież się spóźnił.- O tak, przepraszam Cię, ale na mieście są straszne korki.- Jasne, nie ma sprawy. - w pewnym momencie poczułam na sobie spojrzenie Demi. Kurczę, czy ona zawsze musi mieć rację.?- To jak, idziemy.? - wyrwał mnie z moich rozmyśleń.- Jasne, idziemy. - wzięłam torebkę i wyszliśmy.
***
Poszliśmy na kolację, kto by pomyślał, że owoce morza mogą być aż tak dobre. Jakoś nigdy nie mogłam się do nich przekonać.- A więc jak, podoba Ci się tutaj.? - z rozmyśleń na temat owoców morza wyrwał mnie Liam. ( tak wiem, jestem szurnięta . x D )- Tak, tu jest bardzo ładnie, mimo iż to też miasto.-uśmiechnęłam się.Po kolacji, poszliśmy na spacer po plaży.- Faktycznie, pięknie tu. - rozejrzałam się dookoła.- Tak, mi też się podoba. - powiedział Liam i się zatrzymał. Spojrzał na mnie.- Dlaczego stoimy.? - byłam zdezorientowana.- Miley. - chwycił mnie za obie ręce i spojrzał mi w ozy. Spuściłam głowę.- Spójrz na mnie. - uniosłam głowę i spojrzałam na niego. - Ja , chciałem pow... powiedzi... - zaczął się jąkać.- No śmiało.- Podobasz mi się, już od samego początku, wiesz od wtedy gdy przez przypadek uderzyłem Cię piłką.Zatkało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wykrztusiłam z siebie tylko krótkie "jej".Westchnął.- Może tak Cię zdołam przekonać. - zamknął oczy i zaczął się do mnie przybliżać.Nie całuj mnie, błagam nie całuj.! Powtarzałam sobie w myślach. Ale to "zaklinanie" nie pomogło. Pocałował
mnie, nie powiem, robił to całkiem dobrze, ale to nie jego kochałam.
Właśnie mi to uświadomił. Delikatnie go odepchnęłam.- Liam, ja Cię bardzo przepraszam, ale z tego nic nie wyjdzie.- Ale, jak to.? -
Po prostu, lubię Cię, ale jednak nic z tego nie wyjdzie. Na początku
myślałam inaczej, ale teraz, wiem już na pewno. Przepraszam. - obróciłam
się na pięcie i poszłam.Ale
ze mnie kretynka.!. Po co ja mu w ogóle dawałam nadzieję i się z nim
umówiłam.? Szłam i tak rozmyślałam . W końcu doszłam do ośrodka . Gdy
weszłam do pokoju Demi już spała . Spojrzałam na zegarek.- Jejku, już po północy.? - powiedziałam sama do siebie. Szybko wzięłam prysznic, przebrałam się i poszłam spać.
Kolejny dzień, rano.- Miley, wstawaj. Już 12. ! - budziła mnie Demi.- Nie, jeszcze nie chce wstawać. Zostaw mnie. - nakryłam się pościelą po same uszy.- Telefon do Ciebie, nie uwierzysz Ashley dzwoni. - natychmiast się odkryłam i podniosłam, dosłownie wyrwałam jej słuchawkę.- Halo.? - powiedziałam do słuchawki.-
Cześć. - usłyszałam jej głos. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak
bardzo mi jej brakowało dosłownie gdy ją usłyszałam ścisnęło mnie w
gardle.-
Miley, ja przepraszam. Wiem, że potraktowałam Cię jak , jak ... - nie
dokończyła. - Po prostu byłam wobec Ciebie nie fair. - w jej głosie było
słychać skruchę. W sumie, teraz nie wiedziałam co mam myśleć. Czyżby
chciała się pogodzić.? A może jej ta cała Vanesska ją zostawiła.?- Nie, nie zostawiła mnie. - och, czy ja to powiedziałam na głos.? Szlak.!- Miley, zrozumiałam swój błąd i przepraszam, zraniłam Cię i za to też przepraszam.- Dobrze, i ja też przepraszam.- Ale ty, za co mnie przepraszasz.?- Za to, że powiedziałam na głos, to o Vanessie.- Oj, nic się nie stało, szczerze rozumiem twój gniew i naprawdę z całego serca Cię przepraszam. Zgoda.?- Zgoda.! - krzyknęłam do słuchawki.- Uff, tak się cieszę.! No to teraz powiedz mi co tam słychać u Ciebie i Demi.?-
A no widzisz ... - i opowiedziałam jej wszystko po kolei, i o Liamie i o
Nicku. Widziałam jak Demi się wsłuchuje w naszą rozmowę, przecież
jeszcze jej nie powiedziałam, co zaszło wieczorem na plaży.- Jej, to masz niezłe przeżycia. - zaśmiała się.-
Taa, niezłe. Wiesz, ja będę już kończyć, tak szczerze to twój telefon
mnie obudził, to znaczy Demi mnie obudziła bo ty dzwoniłaś.- Aha, uściskaj Demi ode mnie.- Jasne, to do zobaczenia. Pa. - Pa. - rozłączyła się. Ledwo co odłożyłam telefon i usłyszałam pisk.- Całowałaś się z Liamem.?- Tak, zresztą słyszałaś, nic z tego nie będzie.- No, tak więc po co się z nim umówiłaś.?- Uhh...Sama nie wiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz