Pokazałam
dziewczyną, gdzie mogą odłożyć buty i poszłam zrobić herbatę. Czekały
na mnie w salonie. Gdy siedziałyśmy w salonie rozmowa się nie kleiła.
-Może chcecie zobaczyć mój pokój? - spytałam.
-Jasne
- ucieszyły się i poszły za mną na górę. Dziwnie się czułam mając w
domu dwie gwiazdy pop i kina zarazem. Otworzyłam drzwi i puściłam je
przodem.
-Wow - powiedziała Miley i podeszła do mojej szafy.
Ashley
stała jak wryta. Ominęłam ją, wzięłam torebkę do której rano wrzuciłam
tekst i przełożyłam ją na łóżko. Wypadła z niej karteczka. Podeszła do
mnie Miley.
-Co to?- Spytała.
-Moja pierwsza piosenka.
-Komponujesz? - Spytała zaciekawiona.
-Raczej nie, ale dzisiaj mnie jakoś tak natchnęło.
-No, a potrafisz ją zagrać na gitarze? - wtrąciła Ashley.
-No
jasne! - Wzięłam mojego Elektryka i zaczęłam grać. Gdy już skończyłam,
dziewczyny były pod wrażeniem piosenki, tego jak gram i mojego głosu.
-Nazywa się Don't Forget. - uśmiechnęłam się.
-Jest Ekstra! - krzyknęła Miley. Ashley usiadła i zamyśliła się nad czymś.
-Mil, mogę cie prosić na słówko? - spytała się Ashley.
Miley wstała i podeszła do Ash.
-Ona jest świetna - stwierdziła Ash.
-Wiem! - pisnęła Mil.
-A może zamiast grać z nami mogła by grać przed nami.Jako support. Co ty na to?
-Hmm, no nie wiem.
-Daj dziewczynie szansę.
Chwilę tak jeszcze rozmawiały, potem podeszły do mnie uśmiechnięte od ucha do ucha i spytały.
-Czy chciała byś występować z nami w trasie jako Support? - Zamurowało mnie, nie mogłam złapać oddechu.
-Mo... Mogę to przemyśleć? - wyjąkałam.
-Jasne.
-Tu masz mój numer komórki - Miley wcisnęła mi małą karteczkę do ręki.
-No to my się zwijamy. - powiedziała Ash.
Odprowadziłam je na dół.
-Jak się zdecyduję to zadzwonię.
-Okey - krzyknęły z auta. I odjechały.
Zostawiły
mnie samą z takim uczuciem... Tego uczucia niemożna było opisać,
radość, szczęście, podniecenie. Wszystko na kupę. Wyobrażałam sobie
plakaty z trasy.
Demi Lovato jako support Miley Cyrus i Ashley Tisdale. Myślałam że to sen, piękny...
Niech nikt mnie nie budzi. Pomyślałam i poszłam do swojego pokoju...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz