Obudziłam się. Była 9:00. Cieszyłam się z tego powodu
ponieważ miałam mnóstwo czasu na przygotowanie się. Zbiegłam na dół po
schodach. Na stole leżała karteczka z napisem." Demi. Zrób sobie
śniadanie. Musiałam pilnie wyjść na miasto. Prawdopodobnie wrócę dopiero
wieczorem. MAMA. "
-Aha. - powiedziałam i zabrałam się do robienia śniadania. Zrobiłam sobie tosty z serem. Gdy zjadłam i posprzątałam po sobie była 9:30. Miałam kupę czasu.
-Aha. - powiedziałam i zabrałam się do robienia śniadania. Zrobiłam sobie tosty z serem. Gdy zjadłam i posprzątałam po sobie była 9:30. Miałam kupę czasu.
Poszłam więc włączyć komputer. Pierwsze co zrobiłam to weszłam na MySpace. Tam czekała już na mnie wiadomość od Miley :
" Dzięki że się zgodziłaś. Do zobaczenia. "
Nie odpisywałam jej już. Wyłączyłam komputer, ale włączyłam wierzę i podkręciłam ją na full.
Zaczęłam śpiewać i tańczyć, dorwałam moją elektryczną gitarę, zaczęłam grać. Nagle dostałam olśnienia!
Do
głowy przyszedł mi pomysł na piosenkę. Wyłączyłam wierzę, zaczęłam
notować. Mam! Pisnęłam i wrzuciłam kartkę do torby. Zaczęłam się
szykować. Nawet nie wiem kiedy zleciał mi czas. Wykąpałam się uczesałam,
wymalowałam i ubrałam. Byłam gotowa. Wyszłam z domu, złapałam TAXI i
pojechałam w umówione miejsce. Gdy zobaczyłam centrum zaczęłam się
trząść jak galareta. Dobrze że w LA nie byłam taka znana. Zapłaciłam i
wysiadłam. Stanęłam przed wejściem i czekałam. Po chwili zobaczyłam dwie
dziewczyny wysiadające z czarnego Mercedesa. To była Miley i Ashley.
Miley niewysoka brązowowłosa dziewczyna, ubrana była raczej na luzie,
rurki Top i torebka od LV, identyczna jak moja! Ashley wysoka blondynka,
była ubrana raczej bardziej elegancko. Dziewczyny zmierzały w moim
kierunku. Po chwili były koło mnie.
- Hej, jestem Miley, a to Ashley. - przywitały się.
- A ja Demi. - podałam im rękę.
-Więc jaki jest cel naszego spotkania? - Zaczęły się śmiać.
-Może
lepiej wejdźmy do środka, zaraz zbiegną się tu Paparazzi, a przy
ciastku i kawie lepiej się porozumieć. - Powiedziała Ash. Weszłyśmy do
środka. Może dokładniej, ja poszłam za nimi nie znałam ani tego miasta
ani centrum. Usiadłyśmy przy stoliku.
- Polecam Ci ciastko z kremem i wiórkami z orzechów. - powiedziała Miley.
- Zamówić Ci? - zaproponowała.
-Okey , bez namysłu się zgodziłam.
Zamówiłyśmy
ciastka, nie rozmawiałyśmy ze sobą, dopiero gdy przyniesiono nasze
zamówienia zaczęłyśmy gadać. Głównie Miley mówiła. Ashley tylko
przytakiwała.
-Więc jesteś z Dallas tak? - powiedziała Miley.
- Tak - odpowiedziałam.
-A więc jaki jest cel naszego spotkania? - spytałam.
- Hmm, jak by ci to... - zaczęła Miley.
-Wiesz ze ja i Miley jedziemy razem w trasę? - powiedziała Ashley.
-No tak, tylko o tym się teraz mówi.
Dziewczyny zaśmiały się.
-I brakuje nam gitarzysty, lub gitarzystki - powiedziała Miley.
-Rozumiem, a co ja mam do tego?
-Ponoć świetnie grasz na gitarze. - Stwierdziła Ash.
-Ale skąd o tym wiecie?
- Poszperałyśmy, a zresztą mamy swoje źródła. Taki jest SHOW BIZNES.
-Aha i chcecie żebym to ja grała z wami w zespole? - zaskoczona ledwo to z siebie wykrztusiłam.
- No raczej tak.
Zdumiona
od razu "rzuciłam się" na dziewczyny, wyściskałam je i automatycznie
się zgodziłam. Były zachwycone i wniebowzięte. Ja zresztą też.
Porozmawiałyśmy jeszcze trochę i zapłaciłyśmy.
Dziewczyny odwiozły mnie do domu.
-Niezła chata - powiedziały jednocześnie.
-Chcecie wejść do środka? zaproponowałam.
-Jasne.
No i poszłyśmy do mnie do domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz