Wszystko układało się
jak należy , mama dalej nie widziała , że mam guza . Po jakimś czasie ,
pokochałam Joe ' go , może to dziwne , ale zakochałam się w nim .
Sprawiał , że miałam ochotę żyć , mimo iż moje dni były policzone ,
zostało mi pół roku . Tyko pół roku życia . Na samą myśl o tym , robiło
mi się słabo , Ale cóż cieszyłam się , tym co mam . Nagrałam płytę , i
kilka teledysków , pojechałam w kolejną trasę , która okazała się
sukcesem . Byłam w szoku , ale to drobny szczegół o którym nie wiedział
nikt , nawet Miley i Ashley , które w tym okresie mojego życia , były
nie zastąpione . Były moimi dwoma aniołami stróżami , były ze mną na
każdym kroku , w każdej chwili mogłam na nie liczyć . Po prostu , były
nie zastąpione . Ciężko było mi żegnać się z tym światem , ale tak było
mi pisane , i postanowiłam się z tym pogodzić . Stwierdziłam , że będę
silna , że się nie poddam i że będę walczyć do końca . Tak postanowiłam .
***
Siedziałam
sama w pokoju , rozmyślałam , co będzie za te pół roku , co się wtedy
ze mną stanie , czy trafię do nieba . ? . A może do piekła . ? . Z
rozmyśleń wyrwał mnie znajomy głos . - Kochanie - głos dobiegał zza drzwi . - Joe . ! - krzyknęłam i rzuciłam się ku drzwiom , alby otworzyć je ukochanemu . - Stęskniłaś się . ? - spytał gdy tylko otworzyłam mu drzwi . Gdy wszedł od razu mnie przytulił . - Cholernie . - wydukałam i pocałowałam go . - Hmm , to widać . - jego oczy rozbłysły . - Co robiłaś . ? - dodał . - A nic , siedziałam i myślałam . - westchnęłam . - Znowu . ? - przytulił mnie jeszcze mocniej . - Skarbie , nie możesz się tak zadręczać . -
Wiem , ale jestem ciekawa , jak byś się czuł gdybyś , żył ze
świadomością , że za pół roku umrzesz . - zmarszczyłam brwi . Nic nie
odpowiedział , tylko wzruszył ramionami , i pocałował mnie w skroń ,
gdzieś mniej więcej w tym miejscu miałam guza . Zawsze mnie tam całował ,
z myślą , że jeśli będzie tak robił , uratuje mnie , że jego miłość ,
jak w bajkach , uleczy mnie , i będziemy żyli długo i szczęśliwie .
Jednak w naszym wypadku , to nie było nam pisane .
***
Kolejne
tygodnie mijały nie ubłaganie , chodziłam do szkoły , w końcu był rok
szkolny . Spełniałam swoje obowiązki . Od jakiegoś czasu byłam znaną na
całym świecie nastolatką . Moje marzenia się spełniły . Z jednej strony
się cieszyłam , a z drugiej nie . Bo co mi po tym jak to nie uratuje mi
życia . ? . Minęły trzy miesiące , trzy miesiące bliżej śmierci . A
ja coraz częściej chodziłam i myślałam , co teraz będzie . ? . Często
rozmawiałam z mamą o śmierci . Myślałam , ze chociaż tak przygotuję ją
do " tego . " . Lecz ona dalej nie wiedziała . Było
mi jej tak szkoda . Ja tak mocno kochałam moją rodzicielkę . ! .
Dlaczego akurat ją musiało to spotkać . ? . Jej córka , umierała ,
każdego dnia , byłam coraz bliżej końca . A ona o tym nie wiedziała ,
nie zdawała sobie sprawy , jak blisko jest już koniec . Moje plany wobec Joe ' go się nie udały . Ale mniejsza o to . Definitywny koniec zbliżał się wielkimi krokami .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz