sobota, 1 września 2012

20. Będę walczyć do końca.

Wszystko układało się jak należy , mama dalej nie widziała , że mam guza . Po jakimś czasie , pokochałam Joe ' go , może to dziwne , ale zakochałam się w nim . Sprawiał , że miałam ochotę żyć , mimo iż moje dni były policzone , zostało mi pół roku . Tyko pół roku życia . Na samą myśl o tym , robiło mi się słabo , Ale cóż cieszyłam się , tym co mam . Nagrałam płytę , i kilka teledysków , pojechałam w kolejną trasę , która okazała się sukcesem . Byłam w szoku , ale to drobny szczegół o którym nie wiedział nikt , nawet Miley i Ashley , które w tym okresie mojego życia , były nie zastąpione . Były moimi dwoma aniołami stróżami , były ze mną na każdym kroku , w każdej chwili mogłam na nie liczyć . Po prostu , były  nie zastąpione . Ciężko było mi żegnać się z tym światem , ale tak było mi pisane , i postanowiłam się z tym pogodzić . Stwierdziłam , że będę silna , że się nie poddam i że będę walczyć do końca . Tak postanowiłam .
***
Siedziałam sama w pokoju , rozmyślałam , co będzie za te pół roku , co się wtedy ze mną stanie , czy trafię do nieba . ? . A może do piekła . ? . Z rozmyśleń wyrwał mnie znajomy głos . - Kochanie - głos dobiegał zza drzwi . - Joe . ! - krzyknęłam i rzuciłam się ku drzwiom , alby otworzyć je ukochanemu . - Stęskniłaś się . ? - spytał gdy tylko otworzyłam mu drzwi . Gdy wszedł od razu mnie przytulił . - Cholernie . - wydukałam i pocałowałam go . - Hmm , to widać . - jego oczy rozbłysły . - Co robiłaś . ? - dodał . - A nic , siedziałam i myślałam . - westchnęłam . - Znowu . ? - przytulił mnie jeszcze mocniej . - Skarbie , nie możesz się tak zadręczać . - Wiem , ale jestem ciekawa , jak byś się czuł gdybyś , żył ze świadomością , że za pół roku umrzesz . - zmarszczyłam brwi . Nic nie odpowiedział , tylko wzruszył ramionami , i pocałował mnie w skroń , gdzieś mniej więcej w tym miejscu miałam guza . Zawsze mnie tam całował , z myślą , że jeśli będzie tak robił , uratuje mnie , że jego miłość , jak w bajkach , uleczy mnie , i będziemy żyli długo i szczęśliwie . Jednak w naszym wypadku , to nie było nam pisane .
***
Kolejne tygodnie mijały nie ubłaganie , chodziłam do szkoły , w końcu był rok szkolny . Spełniałam swoje obowiązki . Od jakiegoś czasu byłam znaną na całym świecie nastolatką . Moje marzenia się spełniły . Z jednej strony się cieszyłam , a z drugiej nie . Bo co mi po tym jak to nie uratuje mi życia . ? . Minęły trzy miesiące , trzy miesiące bliżej śmierci . A ja coraz częściej chodziłam i myślałam , co teraz będzie . ? . Często rozmawiałam z mamą o śmierci . Myślałam , ze chociaż tak przygotuję ją do " tego . " . Lecz ona dalej nie wiedziała . Było mi jej tak szkoda . Ja tak mocno kochałam moją rodzicielkę . ! . Dlaczego akurat ją musiało to spotkać . ? . Jej córka , umierała , każdego dnia , byłam coraz bliżej końca . A ona o tym nie wiedziała , nie zdawała sobie sprawy , jak blisko jest już koniec . Moje plany wobec Joe ' go się nie udały . Ale mniejsza o to . Definitywny koniec zbliżał się wielkimi krokami .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz