sobota, 1 września 2012

2. Spotkanie.

Lotnisko Los Angeles . Pełno fotoreporterów zadających denne i nudne pytania . Dosłownie , żal mi tych ludzi , mają tak bezsensowny zawód , że aż głowa boli . Niszczą ludzi i ich prywatność . I biorą za to kasę . Masakra . ! . Na szczęście za 15 minut mam samolot . - myślałam sobie . To mnie ratowało . Miałam już dość , cieszyłam się , że za 2 godziny zobaczę moją kochaną Demi .
- Ciekawe jak wygląda . ? - chodziłam i szeptałam cały czas pod nosem .
- Czy bardzo się zmieniła . ?
- A co jak jej nie poznam ? - sama się zadręczałam .
Wreszcie weszłam do samolotu , wtedy koszmar się skończył . Usiałam wygodnie w fotelu i zapomniałam o wszystkim , bo usnęłam . . .

Obudziłam się podczas lądowania . Szybko wyjrzałam przez okno , zobaczyłam lotnisko . Byłam podekscytowana . Spojrzałam jeszcze na zegarek , aby upewnić się , czy będziemy na czas . Byliśmy 3O minut za wcześnie . ! . Pomyślałam , że zrobię Demi niespodziankę i sama dotrę do ośrodka . Tak też zrobiłam . Na lotnisku zadzwoniłam po taksówkę . Po około 1O minutach czekania już była . Jak dla mnie , było to o wiele za długo . Może to dlatego , że sława mnie męczy , czasem mam ochotę odetchnąć . Mieć po prostu święty spokój . ! . Szybko wsiadłam do taksówki , podałam adres i ruszyliśmy . Po 15 minutach jazdy byliśmy na miejscu . Zapłaciłam i wysiadłam . Podmuch wiatru zwiał mój kapelusz z głowy . Powiało go w stronę dziewczyny z brązowymi włosami . Nie były zbyt długie . Może do szyi , więcej na pewno nie . Podeszłam w jej stronę i podniosłam mój kapelusz . Obróciła się . Gdy ją zobaczyłam , kapelusz z powrotem wypadł mi z rąk .
- Demi .  ! . - krzyknęłam i wtuliłam się w przyjaciółkę .
- Miley . ! . - jej okrzyk był również głośny , jak mój .
- Jejku , jak ja tęskniłam . ! - powiedziałam , na chwilę puszczając przyjaciółkę z uścisku . - Zmieniłaś się . - dodałam .
- To przez włosy . ? - skrzywiła się .
- Hmm , może tak . Ale i tak pięknie wyglądasz . - uśmiechnęłam się promiennie .
- Właśnie , dlaczego są takie krótkie . ? - spytałam i znów podniosłam kapelusz .
- Wiesz , teraz to one są długie . To po chemioterapii . Widzisz , bo byłam łysa . Teraz , one odrosły . - w jej oczach było widać ból . Tylko sama nie wiedziałam dlaczego . Co były warte jej włosy , skoro ona będzie żyć . !
- No tak . Ale pięknie odrosły . - po raz kolejny się uśmiechnęłam .
- No tak , i są naturalnego koloru .
- Tak , tak . Ale wiesz , moim zdaniem , w czarnych Ci lepiej .
- Wiem , i gdy tylko urosną , na taką długość jaką chcę , zafarbuję je . - uśmiechnęła się i zaprowadziła mnie do swojego pokoju . Rozpakowałam się , a Demi w tym czasie poszła powiedzieć , że już jestem . Po chwili wróciła do pokoju weszło za nią dwóch mężczyzn i jedna kobieta .
- Dzień dobry . - powiedziałam , gdy ich zobaczyłam .
- Dzień dobry - odpowiedzieli chórem . W jednym momencie przypomniała mi się chwila , kiedy przywoziliśmy tu Demi . Przed oczami stanęła mi właśnie ona i Nick . . . Otrząsnęłam się .
- Miley , poznaj Zac ' a , Chad ' a i Tiffany .
- Miło mi was poznać . - podałam każdemu z osobna rękę . Zauważyłam , że Chad mi się uważnie przygląda .
- Zac i Chad to moi lekarze . A Tiffany , to pokojówka .
- Dobrze , rozumiem . - podziękowałam Zac ' owi i Chad ' owi za uratowanie Demi życia , a Tiffany powiedziała mi , że jeśli będę czegoś potrzebować , mam nacisnąć czerwony guzik na ścianie . W końcu wyszli z pokoju . Zostałam tylko ja i Demi w końcu mogłyśmy ze sobą spokojnie porozmawiać .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz