- Nick? Co ty tu robisz? - powiedziałam zszokowana.
Nicholas wstał od stołu i ucałował moje usta.
-
Przyjechałem po Ciebie. Stęskniłem się za Tobą. - na mojej twarzy na
chwilę pojawił się uśmiech, ale zaraz potem znów zrobiłam się smutna.
- Smiley, czemu jesteś taka mokra? Co się stało? - spytał, zauważyłam, że moja babcia się nam przygląda.
-
Może pójdziemy na górę? Muszę się przebrać. - starałam się zmienić
temat i szybko nie czekając na niego wymknęłam się do góry, chwyciłam
jakieś ciuchy które wpadły mi w ręce i wbiegłam do łazienki. Nawet nie
wiedziałam, czy Nick za mną idzie. Zaczęłam cicho szlochać, po co Travis
mnie pocałował?! Po co, do cholery jasnej?! Teraz mam przez niego
wątpliwości co do Nicka... Zrzuciłam z siebie mokre ciuchy i weszłam pod
prysznic. Zrobiło mi się po nim trochę lepiej, gdy wyszłam z wody
okazało się że w biegu wzięłam pidżamę zamiast ciuchów, zaśmiałam się i
owinięta ręcznikiem wyszłam z łazienki.
Nick siedział na moim łóżku.
- Odpowiesz na moje wcześniejsze pytanie? - spytał i zlustrował mnie wzrokiem.
-
Jakie... A już wiem. Gdy byłam mała miałam przyjaciela, Travisa, ale
gdy wyjechałam nasz kontakt się urwał, no, a jak przyjechałam tutaj to
go spotkałam i byłam dzisiaj u niego na farmie i zostałam oblana wodą
przez jego młodszego brata. - chwyciłam swoje ciuchy i wróciłam do
łazienki. Ubrałam się, związałam mokre włosy i spojrzałam w lusterko.
Nie wyglądałam najgorzej, ale miałam czerwone oczy. Chwyciłam
pierścionek od Nicka, który leżał na półce pod lusterkiem. Wsunęłam go
na palec i wyszłam z łazienki.
Spojrzałam na Nicka, a potem na osobę, która stała w progu drzwi.
- Travis? - spytałam i przełknęłam ślinę. - Po co przyszedłeś? Proszę Cię wyjdź.
- Destiny, ja muszę Ci wszystko wytłumaczyć. Gdybym wiedział...
-
To co nie pocałował byś mnie?! - wrzasnęłam na całe gardło. Kontem oka
zerknęłam na Nicka, wstał i stanął na przeciwko Travisa.
- Słuchaj
koleś - odezwał się - Jeśli jeszcze raz, zrobisz coś czego ona nie chce
to powybijam Ci te Twoje ząbki. Rozumiemy się?
Travis posłał mu pogardliwe spojrzenie i wyszedł.
- Dziękuję - powiedziałam i westchnęłam ciężko.
- To dlatego byłaś taka nieswoja? Przez tego palanta?
Tylko pokiwałam głową. Nick podszedł do mnie, objął ramionami i pocałował mnie w czoło.
- Nie martw się nim, dopilnuję żeby dał Ci spokój. Jutro wrócimy do domu i zapomnisz o nim.
- Nick... co się dzieje? - wydawało mi się, że coś jest nie tak.
- Nic, a co się ma dziać? - odpowiedział i usiadł na łóżku.
-
Tak pytam, po prostu wydawało mi się. - usiadłam obok niego. Obróciłam
głowę w drugą stronę i spojrzałam za okno. Zrobiło się ciemno. Położyłam
się. Nick zrobił to samo.
- Miley, chciałbym wziąć z Tobą ślub. - powiedział.
Moje serce zabiło mocniej, a po moich policzkach popłynęły łzy. Głos zawiązł mi w gardle, nie mogłam nic powiedzieć.
-
Wiem, że to dla Ciebie szok. Przemyśl to sobie. Ja zejdę na dół wezmę
coś do picia. Twoja babcia jest fantastyczna. - powiedział i wyszedł z
pokoju.
Westchnęłam głośno i zaczęłam myśleć.
Z zadumy wyrwał
mnie dźwięk wybijanej szyby. Szybko zbiegłam na dół, zobaczyłam jakiegoś
chłopaka stojącego z kuchennym nożem w ręku. Miał kaptur na głowie.
- Jeśli Travis nie może Cię mieć, to on też Cię nie będzie miał - powiedział i dźgnął Nicka dwukrotnie nożem w brzuch i uciekł.
-
NICK!!! - wrzasnęłam i podbiegłam do niego po drodze chwyciłam telefon,
który leżał na blacie kuchennym. Wykręciłam numer pogotowia i wezwałam
karetkę.
Nick leżał nieruchomo na ziemi, ale oddychał. Chciałam
jakoś zatamować krwawiące rany. Płakałam, kolejny raz tego dnia. Ale to
wydarzenie uświadomiło mi, że kocham Nicka.
- Będzie dobrze - szeptałam do niego. - Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...
Usłyszałam
dźwięk karetki, pamiętam jeszcze jak wynosili go z domu... A potem
obudziłam się w szpitalu z głową na kolanach babci. I jedyne o czym
myślałam, to czy Nick żyje i kto chciał mi go odebrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz