Wstałam rano cała w skowronkach. Dzisiaj idę do Travisa!
Dobra, ale jestem z Nickiem... Spojrzałam na swój pierścionek, zdjęłam go z palca i położyłam na półce obok łóżka.
Włożyłam koszulę w kratę, rurki i kowbojki, wyprostowałam włosy, nie malowałam się. Zeszłam na dół zjeść śniadanie i wyszłam z domu.
Idąc do Travisa cieszyłam się świeżym powietrzem.
-Ciesz się Smiley, ciesz. Już nie długo wracasz... do domu. - westchnęłam. To tu przecież jest mój dom, nie tam...
Tam jest kariera, sława... Nick... Przełknęłam ślinę i nim się zorientowałam stałam przed domem Travisa, a raczej jego rodziców. Nikogo nie było na podwórku więc usiadłam sobie na ławeczce pod domem i zamyśliłam się.
*
-Miley! Jesteś już! - zerknęłam w bok, obok mnie stał Travis. Ubrany w jeansy i białą koszulkę. Wow, 'rozrósł' się chłopak...
-To gdzie idziemy? - spytałam i wstałam, chwyciłam go pod ramię.
-Zobaczysz - odpowiedział i ruszył do bramy, szliśmy polną drogą, aż w końcu weszliśmy do lasku...
-Już wiem gdzie idziemy! - krzyknęłam i zaczęłam się śmiać -Do wodospadu!
-Zgadłaś! - Travis się uśmiechnął i ruszył dalej.
Po chwili byliśmy na miejscu.
-Nic się tu nie zmieniło. - rozejrzałam się na około. Tak, dokładnie było tak samo jak zawsze. No, może oprócz tej małej dwuosobowej ławeczki która tutaj stała, nic więcej.
-A pamiętasz, jak skakaliśmy do wody? - Travis wyrwał mnie z zamyślenia.
-O tak, wisiała tutaj taka... Nie mów, że dalej tu jest!
-Czytasz mi w myślach - powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
Podszedł do jednego z drzew i ściągnął z niego grubą i dość długą linę, rozbujał się i wskoczył z niej do wody.
Zaczęłam się śmiać. Gdy wynurzył się z wody zawołał:
-Skaczesz, czy mam tam po Ciebie przyjść?!
-Nie jestem pewna...
-No skacz, co w tym całym Hollywood się nie bawicie czy jak?
-Ja Ci pokażę Smith! - krzyknęłam i szybko wskoczyłam do wody. Gdy uderzyłam o taflę woda okazała się zaskakująco... zimna!
Gdy się wynurzyłam zaczęłam piszczeć jak oszalała, ale przy okazji śmiałam się w niebo głosy.
Travis podpłynął do mnie, zbliżał się na niebezpieczną odległość. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Nim się zorientowałam, nasz wargi się spotkały.
Jego usta były takie ciepłe... Zatraciłam się, ale po chwili się opamiętałam.
- Travis, nie powinniśmy... - powiedziałam i wyszłam z wody.
-Smiley czekaj! - zawołał za mną, ale ja nawet się nie obejrzałam.
Biegłam przez las ze spuszczoną głową, całą drogę płakałam...
Gdy dotarłam pod dom, na podwórzu stało znajome mi auto.
-Skąd ja je znam... - powiedziałam, ale machnęłam ręką i poszłam do domu.
Gdy przechodziłam koło kuchni zawołała mnie babcia.
-Destiny, masz gościa!
Weszłam do kuchni i...
-NICK...? - a po moich policzkach popłynęły kolejne łzy.
Dobra, ale jestem z Nickiem... Spojrzałam na swój pierścionek, zdjęłam go z palca i położyłam na półce obok łóżka.
Włożyłam koszulę w kratę, rurki i kowbojki, wyprostowałam włosy, nie malowałam się. Zeszłam na dół zjeść śniadanie i wyszłam z domu.
Idąc do Travisa cieszyłam się świeżym powietrzem.
-Ciesz się Smiley, ciesz. Już nie długo wracasz... do domu. - westchnęłam. To tu przecież jest mój dom, nie tam...
Tam jest kariera, sława... Nick... Przełknęłam ślinę i nim się zorientowałam stałam przed domem Travisa, a raczej jego rodziców. Nikogo nie było na podwórku więc usiadłam sobie na ławeczce pod domem i zamyśliłam się.
*
-Miley! Jesteś już! - zerknęłam w bok, obok mnie stał Travis. Ubrany w jeansy i białą koszulkę. Wow, 'rozrósł' się chłopak...
-To gdzie idziemy? - spytałam i wstałam, chwyciłam go pod ramię.
-Zobaczysz - odpowiedział i ruszył do bramy, szliśmy polną drogą, aż w końcu weszliśmy do lasku...
-Już wiem gdzie idziemy! - krzyknęłam i zaczęłam się śmiać -Do wodospadu!
-Zgadłaś! - Travis się uśmiechnął i ruszył dalej.
Po chwili byliśmy na miejscu.
-Nic się tu nie zmieniło. - rozejrzałam się na około. Tak, dokładnie było tak samo jak zawsze. No, może oprócz tej małej dwuosobowej ławeczki która tutaj stała, nic więcej.
-A pamiętasz, jak skakaliśmy do wody? - Travis wyrwał mnie z zamyślenia.
-O tak, wisiała tutaj taka... Nie mów, że dalej tu jest!
-Czytasz mi w myślach - powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
Podszedł do jednego z drzew i ściągnął z niego grubą i dość długą linę, rozbujał się i wskoczył z niej do wody.
Zaczęłam się śmiać. Gdy wynurzył się z wody zawołał:
-Skaczesz, czy mam tam po Ciebie przyjść?!
-Nie jestem pewna...
-No skacz, co w tym całym Hollywood się nie bawicie czy jak?
-Ja Ci pokażę Smith! - krzyknęłam i szybko wskoczyłam do wody. Gdy uderzyłam o taflę woda okazała się zaskakująco... zimna!
Gdy się wynurzyłam zaczęłam piszczeć jak oszalała, ale przy okazji śmiałam się w niebo głosy.
Travis podpłynął do mnie, zbliżał się na niebezpieczną odległość. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Nim się zorientowałam, nasz wargi się spotkały.
Jego usta były takie ciepłe... Zatraciłam się, ale po chwili się opamiętałam.
- Travis, nie powinniśmy... - powiedziałam i wyszłam z wody.
-Smiley czekaj! - zawołał za mną, ale ja nawet się nie obejrzałam.
Biegłam przez las ze spuszczoną głową, całą drogę płakałam...
Gdy dotarłam pod dom, na podwórzu stało znajome mi auto.
-Skąd ja je znam... - powiedziałam, ale machnęłam ręką i poszłam do domu.
Gdy przechodziłam koło kuchni zawołała mnie babcia.
-Destiny, masz gościa!
Weszłam do kuchni i...
-NICK...? - a po moich policzkach popłynęły kolejne łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz