Przechodziłam
koło nich . Posłały mi złowrogie spojrzenia , wystawiłam im język i
poszłam dalej . Gdy byłam już przy drzwiach , do budynku , poczułam
silny ból głowy , Upadłam na ziemię .
***
Nie
wiem , jak długo byłam nieprzytomna , przebudziłam się , leżałam w
jasnej sali , wciągnęłam powietrze , i poczułam ten ohydny zapach ,
Byłam w szpitalu , od razu dostałam mdłości , chciałam się podnieść ,
ale poczułam silny ból w klatce piersiowej , a zresztą nie mogłam się
poruszyć bo , , , część mojej klatki piersiowej była w gipsie . ?! . Nie
wierzyłam własnym oczom . Obróciłam głowę w bok , bo usłyszałam czyjeś
głosy . Obok mnie siedziała Mama . Miley , Ashley , Nick , Joe . i
Justin , jego obecność mnie zdziwiła , no ale cóż .
-
Kochanie , .! - krzyknęła zdenerwowana mama . - Jak dobrze , że już z
nami jesteś . ! - wstała i chciała mnie przytulić , ale się opamiętała i
z powrotem usiadła .
- Tak jestem , jestem - szepnęłam , - Ale co się stało . ?! .
-
Zostałaś pobita , - powiedział Nick , był małomówny . Byłam zaskoczona ,
że w ogóle się odezwał ,zawsze prawie się nie odzywał .
- Ale , jak to , kto . ?! . - na usta cisnęło mi się wiele pytań .
-
Banda , Sreleny . Widziały twoją ' rozmowę ' z Sreleną . I postanowiły ,
że się z tobą rozprawią , ale nie martw się , Policja się tym zajęła ,
one jak i panna Srelena , pojechały na komisariat , już tam je nauczą . -
powiedział przejęty Joe , Wstał i usiadł na brzegu mojego łóżka ,
Justin wpatrywał się we mnie jak w obrazek zresztą Joe też , chwycił
mnie za rękę . Spojrzał na wszystkich , nie wiedziałam co się dzieje ,
bo zaczęli wychodzić , patrzyłam jak wychodzili z sali , ale nie
protestowałam , jak nigdy , dosłownie , chciałam być sama , po prostu
odpocząć.
- Demi , - powiedział cicho ,.
- Tak , ? - spytałam .
- Mogę Cię o coś spytać . ?
-
Jasne . Wal śmiało . - uśmiechnęłam się lekko , każdy ruch sprawiał mi
tak cholerny ból , miałam ochotę krzyczeć . Zaczęłam czuć , Że głowa
mnie boli , Wtedy przypomniałam sobie jak dostałam czymś w głowę .
- Czy ty coś do mnie czujesz . ? - spytał tak przejęty , że po prostu , myślałam , że zaraz wyjdzie z siebie .
Byłam zaskoczona . Dosłownie oszołomiona . Zatkało mnie .
- Odpowiesz mi w końcu . ? - spytał zniecierpliwiony , był strasznie zdenerwowany .
-
Jej , ja nie wiem co mam powiedzieć . - patrzyłam na niego , a on na
mnie , lubiłam go , ale tylko lubiłam , był moim przyjacielem , nie
chłopakiem , po prostu , kochałam go , ale jak przyjaciela ,
- Joe , nie zrozum mnie źle . . .
- Więc , wolisz jego , - westchnął . , przy tym mi przerywając .
- Nie przerywaj mi , daj mi skończyć . . ! - krzyknęłam , co sprawiło mi ból ,
Był
zaskoczony moim wybuchem , ale mnie to nie obchodziło , przerwał mi , a
tego nie znosiłam , może zachowałam się jak idiotka , ale tolerowałam
wszystko , ale nie znoszę tego jak ktoś mi przerywa .
-
Jesteś dla mnie ważny , jesteś przyjacielem , ale nie kocham Cię , wiem
że to boli , ale nie chcę Cię oszukiwać . - moje słowa go zraniły ,
dosłownie , jego oczy zrobiły się jak ze szkła .
Chciał coś powiedzieć , ale poczułam , że robi mi się słabo , zauważył to i zawołał doktora . Znowu zemdlałam . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz