Weszłam do
domu , mamy znowu nie było , próbę na koncerty odwołali , więc nie
pozostało mi nic , tylko siedzieć i czekać , jakoś z nudów napisałam
tekst , Zagrałam go , był niezły , ale stwierdziłam , że był zbyt
osobisty , więc schowałam kartkę , na dno teczki ,w której trzymałam
teksty , Nazwałam go He We Go Again , Zamyśliłam się , i w pewnym
momencie spojrzałam na zegarek , była prawie 4 .
-
O nie . ! - wybiegłam z pokoju , ledwo założyłam buty i już byłam przed
domem , dobrze że miałam blisko , bo bym się spóźniła . Byłam już pod
domem Jonasów . wchodziłam do ogródka , gdy zobaczyłam Selenę całującą
się z jakimś chłopakiem , to nie był Justin , był za wysoki , i zbyt
mocno zbudowany , był wręcz pakerem , Skrzywiłam się , na myśl o tym ,
że ona zdradziła Justina , tego , mojego byłego ' kochanego Justinka ' .
Weszłam na podwórko , podeszłam do drzwi , i zadzwoniłam do drzwi ,
otworzył mi Kevin .
- Cześć . My się jeszcze nie znamy , Jestem Demi , Przyjaciółka twoich braci . - podałam mu rękę i się uśmiechnęłam ,
- A ja Kevin , wiem że się z nimi przyjaźnisz , Joe ciągle o tobie mówi , Wejdź . - wpuścił mnie do środka .
- Naprawdę . ? - spojrzałam na niego jak na idiotę i ściągnęłam buty .
- Naprawdę , naprawdę , tam jest pokój Joego . - zaśmiał się po czym wskazał mi drogę do jego pokoju .
- Dzięki , - uśmiechnęłam się , a potem poszłam we wskazanym kierunku , Zapukałam ,
- Proszę , - usłyszałam ,
Weszłam
do środka , pokój był średniej wielkości , ale był bardzo przytulny ,
uśmiechnęłam się , i podeszłam do Joego , brzdąkał coś na gitarze , był
do mnie obrócony tyłem , więc nie wiedział kto przyszedł , Melodia była
bardzo dobrze mi znana , grał moją piosenkę , zaczęłam cicho śpiewać ,
usłyszał mnie , obrócił się , i zarumienił .
- Cześć - powiedział szybko i odłożył gitarę .
- Cześć . - powiedział zakłopotany .
- Ale akcja , grasz moja piosenkę ,. - zaśmiałam się .
- Tak , gram , a co . ? - zarumienił się jeszcze bardziej ,
- Nie nic tak mówię po prostu , .
- Ale wiesz , fajnie Ci to nawet wychodzi , - powiedziałam i usiadłam koło niego .
- Wiesz , że jedziemy z wami w trasę . ? - powiedział Joe .
- Jejku .! - podskoczyłam z radości . - To super . ! .
- Tak wiem , - chciał coś powiedzieć , ale dostałam esemesa , i dzwięk mojego telefonu przerwał naszą rozmowę .
- Przepraszam , - powiedziałam i przeczytałam esemesa . .
' Proszę Cię , nie siedź u niego tyle . Wielbiciel . '
Joe , zrobił się cały czerwony ze złości . Zachichotałam .
- To pewnie , ten twój Justinek , - bąknął .
- Nie wiem , przecież podpisał się wielbiciel , a nie Justin . ! .
- W sumie tak , ale któż by inny . ? - powiedział zmartwiony .
- Ejj , co Ci jest . ? . Westchnął wziął do ręki gitarę i znowu zaczął grać , tym razem nieznaną mi melodię .
- Ładnie , - powiedziałam ,
- Dzięki , teraz ty coś zagraj . - podsunął mi gitarę .
-
Jasne . , ale co by tu . ? . O już wiem , ! - olśniło mnie . -
Posłuchaj piosenki , którą dzisiaj napisałam , nie ujrzy ona światła
dziennego , jest zbyt osobista . - zaczęłam grać . Gdy skończyłam ,
widać , że był pod wrażeniem .
- Wiesz , moim zdaniem ona jest świetna , taka szczera , powinnaś ją opublikować .
- Nie chcę , już mówiłam jest zbyt osobista .
- To niby tak , ale kto będzie wiedział , zresztą takie piosenki są najlepsze .
- Może , ale jeśli nawet , to i tak już nie moge jej dodać na płytę . - zmartwiłam się .
- Więc będzie na następnej . - uśmiechnął się do mnie .
-
Jesteś genialny . ! . - pocałowałam go w policzek , był zdziwiony moim
zachowaniem . - Ale poczekaj , jeszcze nie wydałam jednej płyty , a już
mam wydawać drugą . ?
- Nie , poczekaj z tym , odniesiesz sukces , wydasz drugą płytę to proste .
- Ehe , w sumie tak , racja .
- Wyjdziemy gdzieś razem .? - spytał .
- Kiedy . ?
- No teraz , przecież nie będziemy tu tak siedzieć , na dworze jest przecież ładnie ,
- No tak , idiotka . ! . - puknęłam się w czoło . Tylko się zaśmiał , i wyszliśmy z domu .
- Kevin powiedział mi , że ciągle o mnie mówisz . To prawda . ?
- Hmm , a to źle . ?
-
Nie , tak się pytam , - wzruszyłam ramionami , idąc tuż koło niego ,
stykaliśmy się ramionami , nagle zza drzewa wyskoczył paparazzi ,
pytając się .
- Demi , to prawda , ze nie jesteś już z Justinem , bo rzuciłaś go dla Joego . ?!
- Nie , co za bzdury , ! . - wykrzyczałam .
-
A więc czemu z nim nie jesteś . ? - krzyczał i robił nam zdjęcia ,
miałam tego dość , ale chciałam mu wszystko powiedzieć , więc
zatrzymałam się .
-
Wiesz pan co . ? . Zerwałam z nim bo całował się z Seleną Gomez , gdy
był ze mną . ! Więc potraktowałam go jak zdrajcę . ! . I wiesz pan co
jeszcze , nie cierpię Seleny , nienawidzę jej , I nie jestem z Joe ' m .
! . To mój przyjaciel . a teraz dasz mi pan spokój . ?! - byłam tak
wściekła , że Joe musiał mnie uspokajać , Paparazzi jeszcze trochę nas
pognębili , ale potem sobie poszli , bo zobaczyli gdzieś niedaleko
Justina i Srelenę . Teraz ich trochę pomęczą .
- Więc gdzie zmierzmy . ? - spytałam znudzona naszą wędrówką po mieście .
- Hmm , może na . . . A właśnie , na co masz ochotę . ?
-
Gofry . ! - wykrzyczałam na całe gardło , i pociągnęłam go za sobą , Po
udanym dniu , poszłam do domu , Byłam padnięta , przywitałam się z mamą
, umyłam się i poszłam spać .
Gdy
rano wstałam , mama znowu była w pracy , wykonałam wszystkie poranne
czynności i poszłam do szkoły , w szaf ce znalazłam liścik ,
'
Spotkajmy się po 3 lekcji przy pomniku , patrona szkoły , mój znak
rozpoznawczy , Oprę się o pomnik . Przyjdź . Wielbiciel . ' .
Byłam
podekscytowana , ten ktoś miał się w końcu ujawnić . ! . Myślałam , ze
nie wytrzymam , ale w końcu nadeszła upragniona chwila , podeszłam pod
pomnik , a tam zobaczyłam , Opartą o niego ... Selene . ! . Właśnie ją .
! .
- O widzę , że przyszłaś . - powiedziała , i podeszła do mnie .
- Więc to ty . ! . Czemu ja się nie domyśliłam , - tym razem to ja do niej podeszłam , miałam ochotę ją za to udusić .
- Wiesz , jakie to wspaniałe uczucie , widzieć , jak się złościsz . ?! . To takie piękne uczucie , móc cię dręczyć .
-
Hmm , tak , a to takie piękne uczucie , móc oderwać Ci te sztuczne
kudły . ! - pociągnęłam ją za włosy , jej włosy , które sięgały , prawie
do pasa , teraz sięgały tylko ramion ,
-
I co , ?! . Łyso Ci plastiku . ? No co odezwij się . ! . - zobaczyłam
jak robi się cała czerwona dosłownie jak burak , podeszła do mnie i
uderzyła mnie w twarz .
-
Obróciłam głowę w druga stronę , czułam jak piecze mnie policzek , nie
wytrzymałam , złapałam ją za obie ręce , obróciłam tyłem i przygniotłam
policzkiem do pomnika ,
-
Jeszcze raz mnie dotchniesz , to się z tobą policzę . ! . - ścięłam ją w
tył głowy . Obróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie . Byłam tak
zła że nie parzyłam gdzie idę , nie zauważyłam również , że całe to
zdarzenie widziały , plastikowe koleżanki Sreleny . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz