sobota, 1 września 2012

15. Wizyta.

Weszłam do domu , mamy znowu nie było , próbę na koncerty odwołali , więc nie pozostało mi nic , tylko siedzieć i czekać , jakoś z nudów napisałam tekst , Zagrałam go , był niezły , ale stwierdziłam , że był zbyt osobisty , więc schowałam kartkę , na dno teczki ,w  której trzymałam teksty , Nazwałam go He We Go Again , Zamyśliłam się , i w pewnym momencie spojrzałam na zegarek , była prawie 4 . 
- O nie . ! - wybiegłam z pokoju , ledwo założyłam buty i już byłam przed domem , dobrze że miałam blisko , bo bym się spóźniła . Byłam już pod domem Jonasów . wchodziłam do ogródka , gdy zobaczyłam Selenę całującą się z jakimś chłopakiem , to nie był Justin , był za wysoki , i zbyt mocno zbudowany , był wręcz pakerem , Skrzywiłam się , na myśl o tym , że ona zdradziła Justina , tego , mojego byłego ' kochanego Justinka ' . Weszłam na podwórko , podeszłam do drzwi , i zadzwoniłam do drzwi , otworzył mi Kevin . 
- Cześć . My się jeszcze nie znamy , Jestem Demi , Przyjaciółka twoich braci . - podałam mu rękę i się uśmiechnęłam , 
- A ja Kevin , wiem że się z nimi przyjaźnisz , Joe ciągle o tobie mówi , Wejdź . - wpuścił mnie do środka . 
- Naprawdę . ? - spojrzałam na niego jak na idiotę i ściągnęłam buty . 
- Naprawdę , naprawdę , tam jest pokój Joego . - zaśmiał się po czym wskazał mi drogę do jego pokoju . 
- Dzięki , - uśmiechnęłam się , a potem poszłam we wskazanym kierunku , Zapukałam  ,
- Proszę , - usłyszałam , 
Weszłam do środka , pokój był średniej wielkości , ale był bardzo przytulny , uśmiechnęłam się , i podeszłam do Joego , brzdąkał coś na gitarze , był do mnie obrócony tyłem , więc nie wiedział kto przyszedł , Melodia była bardzo dobrze mi znana , grał moją piosenkę , zaczęłam cicho śpiewać , usłyszał mnie , obrócił się , i zarumienił . 
- Cześć - powiedział szybko i odłożył gitarę . 
- Cześć . - powiedział zakłopotany . 
- Ale akcja , grasz moja piosenkę ,. - zaśmiałam się . 
- Tak , gram , a co . ? - zarumienił się jeszcze bardziej , 
- Nie nic tak mówię po prostu  ,  .
- Ale wiesz , fajnie Ci to nawet wychodzi , - powiedziałam i usiadłam koło niego . 
- Wiesz , że jedziemy z wami w trasę . ? - powiedział Joe . 
- Jejku .! - podskoczyłam z radości . - To super . ! . 
- Tak wiem , - chciał coś powiedzieć , ale dostałam esemesa , i dzwięk mojego telefonu przerwał naszą rozmowę . 
- Przepraszam , - powiedziałam i przeczytałam esemesa . . 
' Proszę Cię , nie siedź u niego tyle . Wielbiciel . '
Joe , zrobił się cały czerwony ze złości . Zachichotałam . 
- To pewnie , ten twój Justinek , - bąknął . 
- Nie wiem , przecież podpisał się wielbiciel , a nie Justin . ! . 
- W sumie tak , ale któż by inny . ? - powiedział zmartwiony .
- Ejj , co Ci jest . ? . Westchnął wziął do ręki gitarę i znowu zaczął grać , tym razem nieznaną mi melodię . 
- Ładnie , - powiedziałam , 
- Dzięki , teraz ty coś zagraj . - podsunął mi gitarę . 
- Jasne . , ale co by tu . ? . O już wiem , ! - olśniło mnie . - Posłuchaj piosenki , którą dzisiaj napisałam , nie ujrzy ona światła dziennego , jest zbyt osobista . - zaczęłam grać . Gdy skończyłam , widać , że był pod wrażeniem . 
- Wiesz , moim zdaniem ona jest świetna , taka szczera , powinnaś ją opublikować . 
- Nie chcę , już mówiłam jest zbyt osobista . 
- To niby tak , ale kto będzie wiedział , zresztą takie piosenki są najlepsze . 
- Może , ale jeśli nawet , to i tak już nie moge jej dodać na płytę . - zmartwiłam się . 
- Więc będzie na następnej . - uśmiechnął się do mnie . 
- Jesteś genialny . ! . - pocałowałam go w policzek , był zdziwiony moim zachowaniem . - Ale poczekaj , jeszcze nie wydałam jednej płyty , a już mam wydawać drugą . ?
- Nie , poczekaj z tym , odniesiesz sukces , wydasz drugą płytę to proste . 
- Ehe , w sumie tak , racja . 
- Wyjdziemy gdzieś razem .? - spytał . 
- Kiedy . ?
- No teraz , przecież nie będziemy tu tak siedzieć , na dworze jest przecież  ładnie , 
- No tak , idiotka . ! . - puknęłam się w czoło . Tylko się zaśmiał , i wyszliśmy z domu . 
- Kevin powiedział mi , że ciągle o mnie mówisz . To prawda . ?
- Hmm , a to źle . ?
- Nie , tak się pytam , - wzruszyłam ramionami , idąc tuż koło niego , stykaliśmy się ramionami , nagle zza drzewa wyskoczył paparazzi , pytając się . 
- Demi , to prawda , ze nie jesteś już z Justinem , bo rzuciłaś go dla Joego . ?!
- Nie , co za bzdury , ! . - wykrzyczałam . 
- A więc czemu z nim nie jesteś . ? - krzyczał i robił nam zdjęcia , miałam tego dość , ale chciałam mu wszystko powiedzieć , więc zatrzymałam się . 
- Wiesz pan co . ? . Zerwałam z nim bo całował się z Seleną Gomez , gdy był ze mną . ! Więc potraktowałam go jak zdrajcę . ! . I wiesz pan co jeszcze , nie cierpię Seleny , nienawidzę jej , I nie jestem z Joe ' m . ! . To mój przyjaciel . a teraz dasz mi pan spokój . ?! - byłam tak wściekła , że Joe musiał mnie uspokajać , Paparazzi jeszcze trochę nas pognębili , ale potem sobie poszli , bo zobaczyli gdzieś niedaleko Justina i Srelenę . Teraz ich trochę pomęczą . 
- Więc gdzie zmierzmy . ? - spytałam znudzona naszą wędrówką po mieście . 
- Hmm , może na . . . A właśnie , na co masz ochotę . ?
- Gofry . ! - wykrzyczałam na całe gardło , i pociągnęłam go za sobą , Po udanym dniu , poszłam do domu , Byłam padnięta , przywitałam się z mamą , umyłam się i poszłam spać . 
Gdy rano wstałam , mama znowu była w pracy , wykonałam wszystkie poranne czynności i poszłam do szkoły , w szaf ce znalazłam liścik , 
' Spotkajmy się po 3 lekcji przy pomniku , patrona szkoły , mój znak rozpoznawczy , Oprę się o pomnik . Przyjdź . Wielbiciel . ' . 
Byłam podekscytowana , ten ktoś miał się w końcu ujawnić . ! . Myślałam , ze nie wytrzymam , ale w końcu nadeszła upragniona chwila , podeszłam pod pomnik , a tam zobaczyłam , Opartą o niego ... Selene . ! . Właśnie ją . ! . 
- O widzę , że przyszłaś . - powiedziała , i podeszła do mnie . 
- Więc to ty . ! . Czemu ja się nie domyśliłam , - tym razem to ja do niej podeszłam , miałam ochotę ją za to udusić . 
- Wiesz , jakie to wspaniałe uczucie , widzieć , jak się złościsz . ?! . To takie piękne uczucie , móc cię dręczyć . 
- Hmm , tak , a to takie piękne uczucie , móc oderwać Ci te sztuczne kudły . ! - pociągnęłam ją za włosy , jej włosy , które sięgały , prawie do pasa , teraz sięgały tylko ramion , 
- I co , ?! . Łyso Ci plastiku . ? No co odezwij się . ! . - zobaczyłam jak robi się cała czerwona dosłownie jak burak , podeszła do mnie i uderzyła mnie w twarz . 
- Obróciłam głowę w druga stronę , czułam jak piecze mnie policzek , nie wytrzymałam , złapałam ją za obie ręce , obróciłam tyłem i przygniotłam policzkiem do pomnika , 
- Jeszcze raz mnie dotchniesz , to się z tobą policzę . ! . - ścięłam ją w tył głowy . Obróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie . Byłam tak zła że nie parzyłam gdzie idę , nie zauważyłam również , że całe to zdarzenie widziały , plastikowe koleżanki Sreleny . . . 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz