sobota, 1 września 2012

14. Wyjazd.

Sprawa 'Send It On' załatwiona. Mojej nowej płyty - też. Fakt nie mam jeszcze wszystkich piosenek, ale ogólny wygląd no i tytuł 'Cen't Be Tamed'. Początkowo tak miała nazywać się jedna z pięciu jak do tej pory napisanych na ten album piosenek, a brakuje mi co najmniej 7...A co do piosenki, to uznałam, że to świetny tytuł na album.
Pozostawała mi jeszcze tylko jedna sprawa, a to sprawa... moich uczuć.
Po raz pierwszy od roku, czuję, że potrzebuję wytchnienia, chcę spędzić trochę czasu w samotności, ewentualnie z rodziną. Kocham Nicka, zrobiła bym dla niego wszystko, ale chcę trochę odpocząć. Przystopować.
Dlatego postanowiłam, że wyjadę do Nashville.

*

Pakując swoje torby, po raz kolejny przyłapałam Nicka na tym, jak bardzo uważnie mi się przygląda. Jego spojrzenie było hmm... pełne pożądania?! Nie ważne...
-Jesteś pewna, że chcesz jechać tam sama? - przerwał ciszę.
-Nick, Nashville to mój dom, chcę tam jechać. - odpowiedziałam pakując kolejną parę jeansów.
-Weź mnie.
-Potrzebuję samotności, chcę skończyć album. - powiedziałam zapinając walizkę. Nim się zorientowałam Nick obejmował mnie w pasie, zaczął też całować mnie po szyi...
-Przyhamuj! - warknęłam ostro i wyrwałam mu się.
-Ale Mil... - nie pozwoliłam mu dokończyć ponieważ chwyciłam go za prawą dłoń na której miał pierścień czystości, a sama pokazałam mu bransoletkę, którą mam na ręce.
-Do ślubu! Pamiętaj!
-Więc się pobierzmy! - wykrzyknął.
Chciałam dać mu w twarz, ale się powstrzymałam.
-Co chcesz wziąć ze mną ślub tylko po to żeby - nie chciało mi to przejść przez gardło - żeby mnie przelecieć?! - mój głos się załamał.
-Miley, daj spokój, nie o to mi chodziło. - chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale on przyciągnął mnie do siebie i pocałował mnie. - Nie złość się, już. Nie lubię jak się złościsz. Zgoda?
-A czy ja w ogóle się na coś złościłam? - zaśmiałam się i wzięłam swoją torebkę, a Nick moją torbę podróżną. Poszliśmy za dom, tam czekał mój prywatny odrzutowiec.
-Będę tęsknić. - powiedział i położył moją torbę w środku samolotu.
-Ja też.-powiedziałam i pocałowałam go na pożegnanie. -Jak wyląduję, to zadzwonię. -Nick wyszedł z samolotu.
-Dobrze, do zobaczenia. Kocham Cię.
Na jego słowa poczułam dziwne ukłucie w sercu.
-Ja Ciebie też. - odpowiedziałam i poprosiłam pilota żeby zamknął drzwi i wystartował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz