- Send It On... - słyszałam głos w mojej głowie. Tak jest! Jestem genialna! Szybko wyjęłam kartkę i zaczęłam pisać...
-
Nick! - krzyknęłam. A raczej powiedziałam. Bo, Nick jeszcze spał.
Zaczęłam szturchać go w ramie, on tylko coś mruknął i przewrócił się na
drugi bok.
- Nie można po dobroci... - zeszłam z łóżka, na które
weszłam, żeby go obudzić i poszłam do łazienki, wzięłam miskę i nalałam
do niej wody.
- Zabije mnie za to. - obróciłam się i podskoczyłam, bo za mną stał Nick!
- Chciałam Cię...
-
Wiem, gdy tylko usłyszałem jak odkręcasz wodę, domyśliłem się co chcesz
zrobić. A i zobaczyłem tą kartkę, co to? - zaśmiał się.
- Piosenka.
Pamiętasz, jak Ortega mówił coś o akcji Friends For Change? - spytałam
wylewając wodę z miski do wanny. Szlak, myślałam, że się uda...
- Tak i co to ma do tego?
-
Wpadłam na pomysł, żeby nagrać do Tego piosenkę, wiesz, ja, Ty, Demi,
Joe i Kevin. - uśmiechnęłam się, chciałam przekonać do Tego Nicka.
- To zły pomysł. - mruknął i wyszedł z łazienki.
- Co?! - wrzasnęłam i wyszłam z łazienki, nie wiem czemu się wkurzyłam.
- Miley, daj spokój, proszę. - otworzył swoją szafkę w poszukiwaniu ciuchów.
- Nie, nie dam! - krzyknęłam. - Uzasadnij mi, czemu to zły pomysł! Wręcz żądam odpowiedzi...
- Ale jej nie dostaniesz. - odpowiedział arogancko i wyszedł żeby się przebrać.
O
nie JONAS tak nie będziemy pogrywać. Szybko wygrzebałam jakieś ciuchy i
poszłam do łazienki umyłam się i zeszłam na dół. W biegu złapałam
torebkę.
- Nie wiem kiedy wrócę. - krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
Wsiadłam do auta i jechałam prosto pod wytwórnię Disneya, ale po
drodze, zatrzymał mnie Liam. Stał na przystanku autobusowym pomyślałam,
że może go gdzieś podwiozę.
- Cześć. - powiedziałam, gdy się zatrzymałam i uchyliłam okno. - Podwieźć Cię gdzieś?
- Hej. Byłbym wdzięczny. - wsiadł do auta.
- To co u Ciebie słychać? - spytał gdy zapiął pas. Ruszyłam.
- Nic nowego, wiesz po staremu, a co u Ciebie?
- Nic. Jedziesz może w stronę wytwórni? - spytał.
- Tak, a czemu pytasz?
- Bo ja też tam jadę, mój menager się tam ze mną umówił.
- Aha, to okej. Może razem będziemy pracować dla Disneya?
-
Nie, po prostu nie wiedział, gdzie ma się ze mną spotkać, nie jest stąd
i nie zna zbyt wielu miejsc, tylko to. Ja zresztą też nie za bardzo
jeszcze się orientuję, ale jakoś sobie radzę.
Byliśmy na miejscu.
Wysiedliśmy z auta. Wolnym krokiem ruszyliśmy do środka. Wytwórnia była
wielka, więc było w niej dużo zakamarków, gdy chciałam zapukać do biura
Ortegi, ktoś złapał mnie z tyłu za obie ręce i zakrył dłonią usta,
wierciłam się i kręciłam, ale bez skutku. Czułam jak ze strachu cała się
trzęsę.
Nie widziałam jego twarzy, ale tajemniczy ktoś wydawał mi
się znajomy. Wciągnął mnie do jakiegoś ciemnego pomieszczenia,
wywnioskowałam, że to jakiś składzik. Nadal byliśmy w wytwórni.
- Puść mnie. - powiedziałam. - Jeśli to zrobisz nic nikomu nie powiem.
- To powinienem być ja! - powiedział.
- Liam?! - byłam w szoku. Teraz obrócił się do mnie przodem, wcześniej cały czas ukrywał twarz.
- Miley, jesteś taka naiwna. Nachylił się nademną i zaczął mnie całować. Wsunął mi język do ust.
- Fuj! - krzyknęłam!
- Oj cicho siedź! Wiem, że Tego chcesz. - zaczął całować mnie po szyi.
-
Zostaw mnie! - chciałam się uwolnić, ale teraz zorientowałam się, że on
cały czas trzyma mnie za ręce. Zsuwał się coraz niżej, zaczął rozpinać
moją koszulę. Zaczęłam krzyczeć.
- A krzycz, nic Ci to nie da. Nikogo
tu nie ma. - rozpiął moją koszulę do końca i zaczął dobierać się do
spodni. Znów zaczęłam wrzeszczeć, usłyszałam czyjeś kroki. Krzyczałam
ile sił w gardle.
- Zamknij się!
- Nie! Pomocy! - krzyknęłam jeszcze raz, ktoś otworzył drzwi. Selena i Ortega. Dzięki Bogu.
-
Zostaw ją ty zboczeńcu! - wykrzyczała Gomezowa i podbiegła do mnie, a w
tym samym czasie Ortega złapał Liama i zawołał ochronę.
- Nic Ci nie jest? - spytała Selena. Szybko zapięłam koszulę. Okazało się, że nie jest taka zła...
- Nie, nic nie zdążył mi zrobić... - westchnęłam. Selena pomogła mi wstać.
-
Selena wchodząc do studia usłyszała krzyki. Szybko po mnie pobiegła.
Gdyby nie ona... - powiedział zdyszany Ortega, zrobił z Liamem porządek.
- Dziękuję. - przytuliłam ją. Czułam się dziwnie, przecież przytulałam swojego wroga.
- Dziękuję, wam obojgu. - powtórzyłam.
- Może odwiozę Cię do domu? - spytała.
-
Nie dzięki, czuję się dobrze. Zresztą mam coś z wami do załatwienia. -
skinęłam głową na znak, żebyśmy wyszli i poszli do biura Ortegi.
Wytłumaczyłam
im wszystko. I postanowiłam, że chciała bym, żeby Selena też zaśpiewała
w tej piosence. Kenny, powiedział, że to świetny pomysł i, że nawet
możemy do Tego nakręcić teledysk. Byłam wniebowzięta. Kenny od razu
zadzwonił do wszystkich żeby natychmiast zjawili się w studio. Zrobili
to. Po jakichś 15 minutach wszyscy już byli.
- Miley, co ty masz na
nadgarstkach?! - spytał Nick gdy tylko wszedł do studia. Nie zwróciłam
uwagi na siniaki jakie zrobił mi Liam.
- Opowiem Ci w domu. -
mruknęłam i od razu wzięliśmy się za nagrywanie piosenki. Widać było, że
Nickowi coś się nie podobało, ale postanowiłam, że poruszę ten temat w
domu. Zmieniłam również podejście do Seleny, po nagraniu porozmawiałam z
nią i wszystko mi wyjaśniła, zajście z Demi i związek z Nickiem.
Okazało się, że wszystko to robiła z zazdrości, ale widać było, że się
zmieniła. Na lepsze, a ja poczułam, że to początek dobrej znajomości...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz