-Aaaaa!-zaczęłam piszczeć z radości gdy odłożyłam słuchawkę!
-Co się stało?-krzyknął przerażony Nick wybiegając z salonu, nie wiedział co się dzieje.
-Chcą nakręcić ostatni, czwarty sezon Hannah Montana!-wykrzyczałam. Byłam podekscytowana, fakt mam osiemnaście lat, ale to dzięki temu serialowi stałam się sławna, więc ciężko było mi się z nim pożegnać.
-A nie jesteś już za stara na takie bajeczki dla dzieci?-powiedział Nick z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-A Jonas to co?-wybąknęłam pod nosem.
-No tak.-westchnął i poszedł do salonu.
-A i pamiętasz, że dziś idziemy do Demi tak?!-powiedziałam wychodząc z domu, musiałam załatwić coś z moim menagerem, przy okazji miałam zrobić drobne zakupy.
- Tak, tak pamiętam.-tyle usłyszałam i wyszłam z domu.
-Nick!-wrzasnęłam przerażona.
-Co się dzieje! Od rana nic innego nie robisz, tylko krzyczysz.
-Chodź, to zobaczysz czemu krzyczę.
Nick wszedł do kuchni, podałam mu gazetę którą dziś kupiłam.
-Przeczytaj.- pokazałam mu artykuł o który mi chodziło.:

-Przecież musiałaś się spodziewać, ze w końcu się dowiedzą.-powiedział spokojnym głosem.
-No tak, ale nie chcę, żeby nasi przyjaciele dowiedzieli się z gazet, że się zaręczyliśmy.- westchnęłam. - Przecież dziś mieliśmy im powiedzieć... a tu jakiś brukowiec nas wyprzedził.
-Smiley, skarbie... nie przejmuj się tym tak. Jeśli już wiedzą, to zrozumieją. - podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Kocham Cię, wiesz?-powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Ja Ciebie też kocham. - przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej. Zerknęłam na zegarek.
- Dobra, koniec tego miziania - zaśmiałam się - trzeba się zbierać do Demi. Z niechęcią wstałam Nick poszedł za mną. Po jakichś 40 minutach byliśmy już na miejscu.
Za nim zapukałam do drzwi westchnęłam.
- Będzie dobrze. - powiedział Nick i pocałował mnie w skroń.
- Mam nadzieję - zdążyłam powiedzieć i drzwi otworzyła Demi.
- Cześć kochani! - powiedziała i wpuściła nas do środka. - Rozgośćcie się.
- Reszta już jest? - spytał Nick.
- Tak, siedzą w salonie. - krzyknęła z kuchni.
- Miley's - szepnął Nick. - Na prawdę, nie denerwuj się tak.
- Hm... chyba masz rację. - chwyciłam jego dłoń i pociągnęłam go do salonu. Gdy tam weszliśmy stanęłam jak wryta. Był tam Joe, Ashley, Kevin, rodzice moi i Nicka i do tego jeszcze Mendy?!
- Mendy! - krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.
- Ile myśmy się nie widziały! - przytuliłam ją jeszcze mocniej.
- Zmieniłaś się. - powiedziała i chwyciła pukiel moich włosów. Teraz były już bardzo jasne, w sumie to u góry były rude, a na dole blond. Zaśmiałam się.
- Ty też się zmieniłaś. - uśmiechnęłam się.
- O widzę, że już się przywitałyście. - do pokoju weszła uśmiechnięta Demi. - Zaprosiłam ją, pomyślałam, że dawno się nie widziałyście no i...
- Jesteś kochana! - podeszłam do Demi i przytuliłam ją. Ona tylko się uśmiechnęła.
Usiedliśmy wszyscy przy stole. Czułam się nieswojo ponieważ rodzice moi i Nicka non stop świdrowali mnie wzrokiem.
- Nie, ja już nie mogę. - powiedziałam i odeszłam od stołu. Weszłam do pierwszego lepszego pokoju, chciałam być sama. Jak się okazało, był to pokój w którym stały wszystkie instrumenty Demi, w tym pisanino. Usiadłam przy nim. Zaczęłam grać jakąś melodię. Od razu mi się polepszyło, nawet się nie zorientowałam, że nie jestem już sama.
-Córciu, czemu mi nie powiedziałaś. - to była moja mama.
-Ale o czym? - schowałam za siebie rękę na której miałam pierścionek.
- No o tym, że jesteś w ciąży.
- Przepraszam bardzo, ale o czym?! - byłam tak zszokowana, że nic więcej nie mogłam z siebie wydusić.
- Całe media aż szumią od tego, że ty i Nick spodziewacie się dziecka!
- Mamo, to nie prawda. I mogę Ci to nawet udowodnić jeśli chcesz. - chwyciłam ją za nadgarstek i wyszłyśmy z pokoju.
- Nick, czy słyszałeś o tym, że jestem w ciąży? - spojrzałam na niego, walnęłam prosto z mostu no bo po co owijać w bawełnę?
- Co jesteś?! - zmrużył oczy i wybuchnął śmiechem. - Przecież my, nigdy się...
- Dobra, starczy! - przerwał mój tato.
- Czyli to nie prawda? - spytała Ashley.
- Czekajcie, czyli to spotkanie to tylko przez 'to', że niby jestem w ciąży tak?! Wiecie co?! Ktoś z was, mógłby najpierw przyjść do nas i o tym porozmawiać! - zrobiło mi się przykro.
- Miley...uspokój się... - powiedział spokojnie Nick.
- Nie uspokoję się! Od samego ranka mnie uspokajasz! - wrzasnęłam na niego.
- A co z tym pierścionkiem? - chwyciła mnie za dłoń mama, która stała cały czas za mną.
- To od Nicka. - powiedziałam i zdjęłam go z ręki pokazując im wygrawerowany napis.
- Czyżby zaręczynowy? - spytali tym razem rodzice Nicka.
Już chciałam zaprzeczyć, ale Nick mnie wyprzedził.
- Tak, zaręczynowy.
- Kiedy zamierzaliście nam o tym powiedzieć?
- Wiecie, dzisiaj i to na spokojnie, a nie w takiej atmosferze... - burknęłam i usiadłam na kanapie. Byłam wkurzona, dlaczego oni mi to robią?! Zadawałam sobie cały czas to pytanie. Dlaczego się nie spytali, a nie wszyscy się zebrali i zrobili przesłuchanie. Nawet Mandy! Nie spodziewałam się Tego po niej.
- Przepraszam, ale straciłam ochotę na jedzenie. - zebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi zaniosłam się płaczem, nie zamierzałam wracać do domu, biegłam przed siebie, ale nim się zorientowałam tabun paparazzich biegł już za mną. Zatrzymałam się i otarłam łzy. Wyprostowałam się i uśmiechnęłam, miałam teraz okazję żeby obalić plotki.
W pewnym momencie paparazzi zaczęli się przekrzykiwać, każdy zadawał pytania, żadnego z nich nie mogłam wyłapać.
- Cisza! - wrzasnęłam. Umilkli i spojrzeli na mnie zdziwieni. Ta, już widzę nagłówek jutrzejszego People ' Miley Cyrus ucisza paparazzich! '
- Po kolei odpowiem każdemu, tylko spokojnie.
Zaczęli zadawać mi pytania czy na prawdę jestem w ciąży i co oznacza pierścionek który mam na palcu i czy jest od Nicka. Powiedziałam całą prawdę, nareszcie poczułam, że nie mam się już czym martwić.
-Co się stało?-krzyknął przerażony Nick wybiegając z salonu, nie wiedział co się dzieje.
-Chcą nakręcić ostatni, czwarty sezon Hannah Montana!-wykrzyczałam. Byłam podekscytowana, fakt mam osiemnaście lat, ale to dzięki temu serialowi stałam się sławna, więc ciężko było mi się z nim pożegnać.
-A nie jesteś już za stara na takie bajeczki dla dzieci?-powiedział Nick z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-A Jonas to co?-wybąknęłam pod nosem.
-No tak.-westchnął i poszedł do salonu.
-A i pamiętasz, że dziś idziemy do Demi tak?!-powiedziałam wychodząc z domu, musiałam załatwić coś z moim menagerem, przy okazji miałam zrobić drobne zakupy.
- Tak, tak pamiętam.-tyle usłyszałam i wyszłam z domu.
-Nick!-wrzasnęłam przerażona.
-Co się dzieje! Od rana nic innego nie robisz, tylko krzyczysz.
-Chodź, to zobaczysz czemu krzyczę.
Nick wszedł do kuchni, podałam mu gazetę którą dziś kupiłam.
-Przeczytaj.- pokazałam mu artykuł o który mi chodziło.:
-Przecież musiałaś się spodziewać, ze w końcu się dowiedzą.-powiedział spokojnym głosem.
-No tak, ale nie chcę, żeby nasi przyjaciele dowiedzieli się z gazet, że się zaręczyliśmy.- westchnęłam. - Przecież dziś mieliśmy im powiedzieć... a tu jakiś brukowiec nas wyprzedził.
-Smiley, skarbie... nie przejmuj się tym tak. Jeśli już wiedzą, to zrozumieją. - podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Kocham Cię, wiesz?-powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Ja Ciebie też kocham. - przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej. Zerknęłam na zegarek.
- Dobra, koniec tego miziania - zaśmiałam się - trzeba się zbierać do Demi. Z niechęcią wstałam Nick poszedł za mną. Po jakichś 40 minutach byliśmy już na miejscu.
Za nim zapukałam do drzwi westchnęłam.
- Będzie dobrze. - powiedział Nick i pocałował mnie w skroń.
- Mam nadzieję - zdążyłam powiedzieć i drzwi otworzyła Demi.
- Cześć kochani! - powiedziała i wpuściła nas do środka. - Rozgośćcie się.
- Reszta już jest? - spytał Nick.
- Tak, siedzą w salonie. - krzyknęła z kuchni.
- Miley's - szepnął Nick. - Na prawdę, nie denerwuj się tak.
- Hm... chyba masz rację. - chwyciłam jego dłoń i pociągnęłam go do salonu. Gdy tam weszliśmy stanęłam jak wryta. Był tam Joe, Ashley, Kevin, rodzice moi i Nicka i do tego jeszcze Mendy?!
- Mendy! - krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.
- Ile myśmy się nie widziały! - przytuliłam ją jeszcze mocniej.
- Zmieniłaś się. - powiedziała i chwyciła pukiel moich włosów. Teraz były już bardzo jasne, w sumie to u góry były rude, a na dole blond. Zaśmiałam się.
- Ty też się zmieniłaś. - uśmiechnęłam się.
- O widzę, że już się przywitałyście. - do pokoju weszła uśmiechnięta Demi. - Zaprosiłam ją, pomyślałam, że dawno się nie widziałyście no i...
- Jesteś kochana! - podeszłam do Demi i przytuliłam ją. Ona tylko się uśmiechnęła.
Usiedliśmy wszyscy przy stole. Czułam się nieswojo ponieważ rodzice moi i Nicka non stop świdrowali mnie wzrokiem.
- Nie, ja już nie mogę. - powiedziałam i odeszłam od stołu. Weszłam do pierwszego lepszego pokoju, chciałam być sama. Jak się okazało, był to pokój w którym stały wszystkie instrumenty Demi, w tym pisanino. Usiadłam przy nim. Zaczęłam grać jakąś melodię. Od razu mi się polepszyło, nawet się nie zorientowałam, że nie jestem już sama.
-Córciu, czemu mi nie powiedziałaś. - to była moja mama.
-Ale o czym? - schowałam za siebie rękę na której miałam pierścionek.
- No o tym, że jesteś w ciąży.
- Przepraszam bardzo, ale o czym?! - byłam tak zszokowana, że nic więcej nie mogłam z siebie wydusić.
- Całe media aż szumią od tego, że ty i Nick spodziewacie się dziecka!
- Mamo, to nie prawda. I mogę Ci to nawet udowodnić jeśli chcesz. - chwyciłam ją za nadgarstek i wyszłyśmy z pokoju.
- Nick, czy słyszałeś o tym, że jestem w ciąży? - spojrzałam na niego, walnęłam prosto z mostu no bo po co owijać w bawełnę?
- Co jesteś?! - zmrużył oczy i wybuchnął śmiechem. - Przecież my, nigdy się...
- Dobra, starczy! - przerwał mój tato.
- Czyli to nie prawda? - spytała Ashley.
- Czekajcie, czyli to spotkanie to tylko przez 'to', że niby jestem w ciąży tak?! Wiecie co?! Ktoś z was, mógłby najpierw przyjść do nas i o tym porozmawiać! - zrobiło mi się przykro.
- Miley...uspokój się... - powiedział spokojnie Nick.
- Nie uspokoję się! Od samego ranka mnie uspokajasz! - wrzasnęłam na niego.
- A co z tym pierścionkiem? - chwyciła mnie za dłoń mama, która stała cały czas za mną.
- To od Nicka. - powiedziałam i zdjęłam go z ręki pokazując im wygrawerowany napis.
- Czyżby zaręczynowy? - spytali tym razem rodzice Nicka.
Już chciałam zaprzeczyć, ale Nick mnie wyprzedził.
- Tak, zaręczynowy.
- Kiedy zamierzaliście nam o tym powiedzieć?
- Wiecie, dzisiaj i to na spokojnie, a nie w takiej atmosferze... - burknęłam i usiadłam na kanapie. Byłam wkurzona, dlaczego oni mi to robią?! Zadawałam sobie cały czas to pytanie. Dlaczego się nie spytali, a nie wszyscy się zebrali i zrobili przesłuchanie. Nawet Mandy! Nie spodziewałam się Tego po niej.
- Przepraszam, ale straciłam ochotę na jedzenie. - zebrałam swoje rzeczy i wyszłam. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi zaniosłam się płaczem, nie zamierzałam wracać do domu, biegłam przed siebie, ale nim się zorientowałam tabun paparazzich biegł już za mną. Zatrzymałam się i otarłam łzy. Wyprostowałam się i uśmiechnęłam, miałam teraz okazję żeby obalić plotki.
W pewnym momencie paparazzi zaczęli się przekrzykiwać, każdy zadawał pytania, żadnego z nich nie mogłam wyłapać.
- Cisza! - wrzasnęłam. Umilkli i spojrzeli na mnie zdziwieni. Ta, już widzę nagłówek jutrzejszego People ' Miley Cyrus ucisza paparazzich! '
- Po kolei odpowiem każdemu, tylko spokojnie.
Zaczęli zadawać mi pytania czy na prawdę jestem w ciąży i co oznacza pierścionek który mam na palcu i czy jest od Nicka. Powiedziałam całą prawdę, nareszcie poczułam, że nie mam się już czym martwić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz