sobota, 1 września 2012

10. Before the Storm.

- Miley. Miley! - poczułam, że ktoś lekko klepie mnie po policzku. Otworzyłam oczy, zobaczyłam Liama i automatycznie przypomniało mi się wszystko.
- Gdzie ja jestem? - spytałam.
- W swojej przyczepie. Zemdlałaś na mój widok. - zaśmiał się. - Jestem aż taki przystojny? - znów się zaśmiał. Pff, kretyn z niego i co on myśli, że jest taki boski? Ha, myli się, teraz dla mnie liczy się tylko mój Nick'uś. A właśnie Nick! Miałam mu napisać sms'a!
- Jak długo byłam nie przytomna? - zerwałam się na równe nogi, ale zaraz potem się zatoczyłam. Opierając się o ścianę, wyjęłam telefon z kieszeni.
- Uff, to na szczęście tylko 5 minut... - szybko napisałam sms'a do Nicka. Wcześniej brutalnie mi przerwano.
- A ty co? - odezwał się Liam. Do kochanka piszesz?
- A żebyś wiedział, że do kochanka. A raczej chłopaka. - uśmiechnęłam się i usiadłam, czułam się lepiej.
- Czekaj, niech zgadnę, średni Jonas? - spojrzał na mnie.
- No, z prasy wiesz, prawda?
- No, jakbyś zgadła. - uśmiechnął się.
- Czasem mam dość sławy. - zaśmiałam się.
- Ja jeszcze nie wiem co to.
- No to poczekaj jeszcze troszeczkę, a sam będziesz miał dość.
- Zobaczymy.
- A no, zobaczymy...

*

Film, mój i Liama okazał się sukcesem. Cieszę się z tego, mam nadzieję tylko nadzieję, że w świat nikt nie puści plotki, że chodzę z Liamem. Z Nickiem jest mi tak dobrze, nie chcę żeby ktoś to teraz zniszczył.

- Miley... - ktoś budził mnie bardzo delikatnie i czule. Całował delikatnie moją szyję. Domyśliłam się więc, że to Nick.
- Nickuś! - szybko się zerwałam i objęłam jego szyję.
- Wróciliście z trasy wcześniej?!
- Specjalnie dla Ciebie. Wymówką jest choroba więc Cii. - uśmiechnął się.
- Dobrze, więc nikomu nie powiem. - zaśmiałam się i jeszcze mocniej do niego przytuliłam.
- Tęskniłam za Tobą. - powiedziałam ściskając go.
- Ja za Tobą też. - pogładził mnie po włosach. - Udusisz mnie. - powiedział.
- Oh, przepraszam. - puściłam go, automatycznie wstałam i poszłam do łazienki i szybko wyszczotkowałam zęby. Nie było mnie może z pięć minut.
- A więc co moja księżniczka robiła przez ten cały czas? - poklepał swoje kolana. Usiadłam na nich, a on się położył, przez co ja leżałam na nim, ale plecami do niego.
- Hmm, jak wiesz kręciłam film. I tęskniłam za Tobą. A Tobie jak minęła trasa?
- Jakoś było. Nie lubię się z Tobą rozstawać. Jego ręce zaczęły wędrować pod moją koszulkę, gładził mój brzuch. Na tyle mogłam mu pozwolić. W pewnym momencie poczułam, że jego ręce powoli wędrują coraz wyżej. Chwyciłam go za nie.
- Nick, nie.
- Dobrze, już dobrze. - wyjął swoje ręce z pod mojej koszulki. Obróciłam się do niego przodem i pocałowałam delikatnie w usta.
- Kocham Cię. - powiedział pierwszy. Dosłownie wyrwał mi to z ust.
- Ja Ciebie też kocham. - uśmiechnęłam się i oparłam  brodę na jego ramieniu.

- To co masz zamiar dziś robić? - spytał kiedy ja w łazience prostowałam włosy. Zostawiłam otwarte drzwi żebym mogła go widzieć i spokojnie z nim rozmawiać.
- Hm, jeśli nie masz nic przeciwko, to spędzam dzień z Tobą. - uśmiechnęłam się.
- No i takiej odpowiedzi oczekiwałem. - zaśmiał się.
- Porywam Cię na bardzo wyjątkową kolację. - uśmiechnął się. - W końcu jutro twoje urodziny.
- Przepraszam, czy dzisiaj mamy 22 listopada? - prawie zadławiłam się własną śliną.
- Tak, zapomniałaś o swoich własnych urodzinach?
- Nie, po prostu straciłam rachubę czasu. - westchnęłam. - Jutro kończę osiemnaście lat.
- To co z tego, ja skończyłem tyle we wrześniu i czuję się świetnie. - zaśmiał się.
- No wiem, wiem. - odłączyłam prostownicę z kontaktu. - Pozwól, że na chwilę zamknę drzwi. - uśmiechnęłam się i tak jak mówiłam zamknęłam drzwi. Przebrałam się, i szybko umalowałam. Wyszłam z łazienki.
- Jesteś śliczna. - uśmiechnął się.
- Jasne, jasne. Ale dziękuję. - pocałował mnie w usta i objął mnie w pasie. - No, a ta kolacja, przecież odwołaliście trasę z powodu choroby. Nie wyda się?
- Nie, bo to niby Joe jest chory. - zaśmiał się.
- A, to wiele wyjaśnia. - zaśmiałam się. - No, a fani i paparazzi ?
- O to się nie martw, wszystko jest zaplanowane tak, że nic się nie stanie. - uśmiechnął się.
- No to dobrze. Chodź, zejdziemy na dół muszę zjeść śniadanie.
- Jasne, chodźmy.

*

- Nick? - powiedziałam gdy siedzieliśmy już u góry. Zjadłam już śniadanie.
- Tak? - spojrzał na mnie, przestał brzdękolić na mojej gitarze.
- Mógłbyś mi pomóc dokończyć to pisać? - pokazałam mu zeszyt w którym miałam teksty swoich piosenek. W tym dwie ostanie, których miałam tylko każdej po jednym fragmencie, a raczej linijce tekstu.
- Okej, to nie powinno być trudne.
- Dziękuję. - usiadłam obok niego i zaśpiewałam mu jak to mniej więcej miało brzmieć. Szybko się uporaliśmy. Byłam zdziwiona, bo w bardzo szybkim tempie powstało Stay i My Heart Beats For Love. Napisaliśmy również jeszcze jedną piosenkę i to całkiem przypadkowo. Nazwaliśmy ją 'Before the Storm'. Dotyczy ona naszego rozstania.
- Jest cudna. - uśmiechnęłam się po zaśpiewaniu piosenki.
- Masz rację, ale na razie nikomu o niej nie mówmy, dobrze? - powiedział Nick.
- Pewnie, tak samo jak o Stay i My Heart Beats For Love.
- Jasne, masz to jak w banku. - uśmiechnął się i pocałował mnie w usta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz